Rudy, rudy, rudy, rudy.... pies!!!

Czekam na tę chwilę cały rok.. To jak czekanie na pierwszy płatek śniegu, na Mikołaja, na pierwszy dzień wakacji, na pierwszy pocałunek.. ...

Czekam na tę chwilę cały rok.. To jak czekanie na pierwszy płatek śniegu, na Mikołaja, na pierwszy dzień wakacji, na pierwszy pocałunek.. I wreszcie jest!!!

Kolejny - dziewiąty Ogólnopolski Zlot Wyżłów Węgierskich!!



Jak co roku  miłośnicy węgrów pakują psy do samochodów i przemierzają setki kilometrów aby spotkać się  w Iłkach nad Zalewem Sulejowskim.


Zloty trwają od czwartku do niedzieli i przeważnie obejmują ostatni albo przedostatni weekend sierpnia.

Matką Chrzestną spotkań jest Kinga, która od początku zajmuje się ich organizacją. Kinga od lat prowadzi hodowlę wyżłów węgierskich i każdy kto się interesuje rasą prędzej czy później trafi na tą przemiłą kobietkę.

W tym roku Kinga była bardzo zajęta zawodowo ale mimo to, przy pomocy zlotowiczów udało Jej się wszystko zorganizować.

Zastanawiacie się pewnie skąd u mnie zamiłowanie węgrami? No cóż, czytając moje poprzednie posty i oczekując na następne, można się domyślić że coś tam mam wspólnego z Węgrami :-) Ale rasę wypatrzyła i wymarzyła moja Mama. Gdzie? Na Węgrzech oczywiście.

Nasza pierwsza węgierka Marta dożyła niestety tylko sześciu lat. Nie mieliśmy ochoty brać następnego psa. Miłośnicy psów wiedzą, że po śmierci ukochanego czworonoga też przechodzi się okres "żałoby". Tak się jednak złożyło, że tego samego dnia kiedy odeszła Marta na świat przyszła Maja.To był znak. Oczywiście poinformowała nas o tym Kinga i delikatnie zasugerowała przemyślenie tematu :-) Ciąg dalszy tej historii jest przewidywalny i Maja od siedmiu lat jest w rodzinie.

Na zloty przyjeżdżamy w piątek rano tak aby zdążyć na pierwsze zajęcia. Wcześniej psy są dzielone do poszczególnych grup. W tym roku mieliśmy grupy:
  1.  pole początkujący
  2. pole zaawansowani
  3. posłuszeństwo ze sportem
  4. sport z posłuszeństwem
Dwie pierwsze grupy to głównie wyżły z zacięciem do polowania lub osoby, które chcą sprawdzić czy ich pieski jak na wyżły przystało mają instynkt łowiecki.
Maja jak na wyżła przystało..... nie ma instynktu i zdecydowanie od polowania na zajączki woli je przytulać.

Od paru lat jest w grupie posłuszeństwo. Można by sądzić, że z takim doświadczeniem mamy super ułożonego psa. Nic bardziej mylnego :-) Maja jest po prostu kanapowym psem do kochania, naszą ukochaną i rozpieszczoną jedynaczką (chociaż moją siostrą ;-))

W tym roku byliśmy w grupie sport z posłuszeństwem. Razem z nami dokazywał Indi, ćwiczył Faro, biegały Inka i Toka. Oprócz Faro cała ferajna znała się z poprzednich zlotów. Mieliśmy nową panią trenerkę Gabrysię, która próbowała wydobyć z naszych bęcwałów odrobinę posłuszeństwa. Wyżły mają to do siebie (przynajmniej Maja), że chętnie wykonują różne polecenia i bawią się dopóki im się nie znudzi. Potem następuje szczekanie, ciągnięcie i awantury. Nie inaczej było i tym razem.







Po przedpołudniowych zajęciach, korzystając z pogody poszliśmy Maję wykąpać nad zalew. Woda była cudowna. Nawet czysta i cieplutka. W poprzednich latach zdarzało się że wyżły po wyjściu z wody zmieniały kolor na zielony. Maja przypomniała sobie jak się pływa i szczęśliwa łapała i przynosiła aport. Potem porządnie ją wytarłam ręcznikiem. W zeszłym roku nie zrobiłam tego i sunia dostała zapalenia korzonków. Tak, tak, pieski też na to chorują.





Kolejny punkt programu to obiad. Można wykupić sobie wyżywienie w ośrodku. Bardzo dużo osób to robi i sobie chwalą. My do tej pory jedliśmy jednego dnia w naleśnikarni a drugiego jechaliśmy na rybkę. Niestety w tym roku pan od rybek nawet nie otworzył knajpki. Za duże koszty za mało chętnych. Naleśnikarnia oferuje szeroki wybór naleśników, oprócz tego normalne dania obiadowe, więc spokojnie dwa dni można tam się stołować.
 
 

Po obiedzie i odpoczynku druga część zajęć. Powtórzenie z rana i parę nowych komend. Wybieganie i odpoczynek.







Wieczorem tradycyjny grill. Jak zawsze zbieramy się wszyscy w okolicy wiaty. Są tam stoliki z ławkami, dwie duże ławki - huśtawki i miejsce na ognisko. Na początku Daniel upiekł nam przy ognisku kiełbaski, potem było jeszcze pachnące mięsko z grilla. Nie posiedzieliśmy długo bo nałykaliśmy się dużo świeżego powietrza i chciało nam się spać. Tak to działa klimat na miastowych.


Za to następnego dnia obudziliśmy się dość wcześnie wypoczęci i zadowoleni. Śniadanko, kawa, prysznic i gotowi na kolejną porcję zajęć. Tym razem więcej się bawiliśmy. Psy znakomicie dawały sobie radę na torze przeszkód. Maja najlepiej przebiegała przez rurę, bo to uwielbia. Niestety podczas małego zamieszania zabawowego Maja z Inką podbiegły do jednej zabawki. Inka chwyciła pierwsza co zdenerwowało Maję i rzuciła się na małą Ineczkę. Na szczęście tylko ją drapnęła, ale było nam strasznie przykro, że nasz gagatek tak się zachował.










Przed obiadem kolejna dawka pływania.





Popołudniowe zajęcia polegały na tropieniu śladu. Poszliśmy do lasu. Ja schowałam się daleko w krzakach a Maja musiała mnie znaleźć. Po małym zawahaniu na rozdrożu moje rude słoneczko trafiło do mnie jak po sznurku. Węch nie jest taki zły ;-))

Sobotni grill był jednocześnie grillem podsumowującym zlot. Kinga przemawiała do ludzi i wyżłów ;-) Potem rozdała dyplomy honorowe dla wszystkich, którzy pomogli w organizacji tegorocznego spotkania i dla pozostałych zlotowiczów. Jak zawsze dostaliśmy też upominek. W tym roku były to naklejki na samochód, oczywiście z wyżłami.

 
Naklejki dostarczyła Agnieszka z Gadżeciaki.pl

W niedzielę od rana padał deszcz. Maja za deszczem nie przepada więc nie poszła na ostatnie zajęcia. Na szczęście udało się trafić w deszczową przerwę i poszliśmy z Mają na spacer do magicznego lasu.





Na zakończenie wszyscy zlotowicze zebrali się do pamiątkowego zdjęcia. Powoli żegnając się rozeszliśmy się do domków i samochodów.

Zdjęcie grupowe zrobione przez Patrycję od Sparkiego

Według notatek Kingi - cytuję:
"w Zlocie uczestniczyły 34 psy, z czego 29 rudych węgrów.
Z nie-rudych węgrów w Zlocie uczestniczyły:
1 opalony węgier
2 dereszowate węgry
1 włochaty dereszowaty węgier
1 wyżeł berneński"
:-)

Bardzo wszystkim dziękujemy za te trzy dni, które spędziliśmy z Wami. Ludźmi z wielu stron Polski, wykonującymi różne zawody, w szerokim przedziale wiekowym. A wszystkich nas łączy miłość do rudzielców.
Za rok X Jubileuszowy Ogólnopolski Zlot Wyżłów Węgierskich !!!!!


Więcej zdjęć TUTAJ


Bądź na bieżąco z moimi wpisami. Polub Trzydziestkę z Vatem na FB

Podobne posty

6 komentarze

  1. Fajne takie inicjatywy. A psiaki przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Fajnie łączą się miłośnicy rasy :-)

      Usuń
  2. Super! Takie zloty to fantastyczna sprawa! Ja na moje dwa (westów i jacków) też wyczekuję cały rok :):):) A najfajniej potem widzieć, jak nasz pies odsypia to przez kilka kolejnych dni... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, jak to napisał jeden z kolegów: że jak jego pies nie reaguje na krojenie kurczaka tzn że odpoczywa po zlocie :-)

      Usuń